Matka karmiąca nie ma wyboru

Matka karmiąca nie ma wyboru

Musi rzucić wszystko i iść do maleństwa

Nie ważne czym jest zajęta, albo poradzi sobie i nakarmi dziecko w czasie tego co robi, albo ucina nożem, przerywa i znika.

Taki obrót sprawy trwa dopóty, dopóki dziecko nie przejdzie na klasyczny pokarm.

W tym okresie domownicy zdążą przywyknąć do poświęcenia matki, niestety rzadko dostrzegając z czym mierzy się świeżo upieczona mama.

W ruch trafia butelka, kaszki, owocki, słoiczki, potem obiadki i przeważnie domownicy oczekują, że nadal standardowo tematem będzie zajmować się jak dotychczas samica!

Jesteśmy wysoko rozwiniętym gatunkiem Homo sapiens, mamy XXI wiek, nie mieszkamy już w jaskiniach i w naszej rzeczywistości opieka nad potomstwem przypada w udziale każdemu z rodziców

Krótka scenka sprzed paru dni

Kalinka przebudziła się, kiedy Asia miała spotkanie. Normalnie ona idzie ją lula, uspokaja, karmi, nawet nie wiem co dokładnie, bo zawsze robi to ona i najczęściej tego nie widzę.

Tym razem ja musiałem rzucić wszystko i pójść do małej.

Nie było trudno ją uspokoić, rączka, główka, pokołysać, smoczek, kołdra i śpi dalej.

Z czym tym razem musiałem się zmierzyć: rzucić wszystko w jednej chwili, zrezygnować z tego co robiłem i poświęcić czas dziecku, jednocześnie dając go jej mamie.

Niby nie jest to dla mnie nowość, bo Kallinka to nasze trzecie dziecko, a jednak jest właśnie to przyzwyczajenie.

Moje wnioski:

  • Drogie Mamy, znajdźcie w sobie siłę, zaufanie i wiarę i przekazujcie obowiązki tatusiom, nawet jeśli będzie się to wiązać z zostawieniem nas na tzw. lodzie.
  • Drodzy tatowie: ojcostwo nie skończyło się na seksie. Trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Potomstwo samo się nie wychowa, nie nakarmi, nie przewinie, nie nauczy tego, czego będzie potrzebować w życiu. Łatwo jest wymagać a trudniej zrobić.

W domu chcecie mieć żonę i kochankę czy służbę?

Bez względu na odpowiedź, każda z tych osób potrzebuje czasu dla siebie.

Jestem wdzięczny, że nareszcie mogłem ululać moją najmłodszą córeczkę do snu, a ona mogła poczuć w tamtej chwili, że ma jeszcze tatę. W taki sposób buduję więź między nami.