Nie pozbawiaj dziecka marzeń

Nie pozbawiaj dziecka marzeń

Nie pozbawiaj dziecka marzeń

 

– Mamo, mamo! Już wiem kim zostanę jak dorosnę! Będę budowała statki kosmiczne!… Będę lekarzem!…Będę kapitanem reprezentacji Polski!.. Zostanę gwiazdą Hollywood!

 

Ile razy słyszymy od naszych dzieci szalone pomysły i myślimy: Oj dziecko drogie, życie to nie film.., życie cię zweryfikuje…

– Chcesz konstruować statki kosmiczne, a nie potrafisz się nauczyć tabliczki mnożenia.. zejdź na Ziemię!

Zwłaszcza, gdy dziecko jest coraz starsze, słyszy “dobre rady” w stylu: Nie wygłupiaj się. Musisz zdobyć dobry zawód, który wykarmi Ciebie i Twoją rodzinę, a nie myśleć o głupotach!

Większość rodziców oczywiście mówi to w dobrej wierze:

– chce uchronić swoje dzieci przed rozczarowaniem,

– przed wyśmianiem przez społeczeństwo,

– przed bolesną porażką.

 

Poza tym patrzymy na dzieci przez pryzmat nas samych, naszych zdolności, talentów i osiągnięć.

To, że dzieci dziedziczą po nas geny, to nie znaczy, że będą dobre w tym, w czym my byliśmy, a co najważniejsze, że będą miały te same pasje i zainteresowania co my.

Świat się zmienia w niesamowitym tempie. Kto 20 lat temu pomyślał, że będzie można zarabiać filmikami wideo w internecie, testując sprzęt do gier komputerowych, lub pokazując swoją garderobę!?!? Nie wiemy jakie możliwości i umiejętności będą w cenie za kolejne 20 lat!

 

Któregoś dnia syn przychodzi do mnie ze swoim njlepszym kumplem i pokazując mi ich tradycyjne powitanie mówi:

– Mama, a jak już będę kapitanem reprezentacji Polski, a Luis – reprezentacji Niemiec i spotkamy się na mistrzostwach świata, to też się tak przywitamy 🙂

Mogę na to zareagować tak:

– Synek, daj spokój, ja i twój tata byliśmy zawsze wybierani jako ostatni do drużyny w jakichkolwiek grach zespołowych, a ty tu z reprezentacją wyskakujesz. Liga podwórkowa, a liga profesjonalna to dwie różne pary butów.

Albo tak:

– Hmm, widzę, że wszystko już macie dokładnie zaplanowane..

Wspierając go w snuciu marzeń daję mu wybór, pozwalam na podążanie za jego pasją.

Wbrew moim własnym odniesieniom z dzieciństwa, on uwielbia sport, ma najlepsze oceny z W-Fu, mimo, że jest najmniejszy w klasie. Bo nikt mu nie uświadomił nigdy, że powinno być inaczej.

 

Jeżeli dziecko przyjdzie do nas z pomysłem, że chciałoby uczyć się grać na pianinie, to nie mówmy mu odrazu, że przecież słoń nadepnął mu na ucho i pomysł jest co najmniej śmieszny. Zamiast tego pomyślmy, że może odnajdzie w tym pasję albo hobby na parę lat, które będzie rozwijało jego lewą półkulę mózgu, nauczy go systematyczności, albo po prostu pomoże mu zawrzeć nowe znajomości teraz albo w przyszłości.

Nie pozbawiajmy dziecka marzeń i ambicji już na samym wstępie, tylko dlatego, że my mieliśmy inne, albo że nam nie wyszło.