Zostań przyjacielem swojego dziecka na zawsze

Dlaczego dzisiaj, jako dorosła kobieta, dokładnie pamiętam, jak spotkała mnie przykra sytuacja gdy miałam 10 lat, co wtedy powiedział mój tata, co powiedziała moja mama, a nie pamiętam, o czym rozmawiałam z mężem 2 dni temu?

 

Tak działa umysł dziecka. Dla nas, z pozoru błahe sytuacje, dla dziecka sprawy najwyższej wagi – jeżeli wywołają w nim silne emocje, pozostaną na długie lata w jego pamięci, pewnie nawet na zawsze.

 

Kto jest dziś Twoim najlepszym przyjacielem?

Czy jedno (lub oboje!?) z Twoich rodziców należy do tego elitarnego grona?

 

Jeżeli tak – GRATULACJE. Dla Twoich rodziców i dla Ciebie.

 

Za każdą relację między ludźmi, odpowiedzialność ponoszą obie strony.

Jednak w przypadku dziecka, to na nas, dorosłych spoczywa cała odpowiedzialność od samego początku.

 

Spotykam wielu ludzi, których relacje z ich rodzicami i rodzeństwem są dziś dalekie od przyjaznych.

 

Zadra w sercu za to, co się wydarzyło 20, 30 lat temu tkwi do dziś.

 

  • Nigdy nie miałem z ojcem bliskiej relacji, więc nie brakuje mi tego. Nie mam do czego tęsknić – usłyszałam kiedyś.

 

Rodzice nie robili tego specjalnie. Byli najlepszymi rodzicami, jakimi potrafili być.

Wychowywali nas, tak jak sami byli wychowywani.

My z automatu, mniej lub bardziej świadomie, powielamy te schematy. 

 

Czy widząc siebie samych za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat, chcielibyście widzieć wasze dzieci i wnuki tylko z okazji wesel, pogrzebów i Świat Bożego Narodzenia co drugi rok?

 

Czy chcielibyście, aby dzieci odwiedzały Was spontanicznie, z ochotą, bez namawiania, dzwoniły regularnie?

 

Jak wyobrażamy sobie naszą relację z dziećmi przez całe życie?

Naszym celem jest przyjaźń. 

Nie chodzi o to, żebyśmy byli u dzieci na pierwszym miejscu. Ważne, żebyśmy traktowali się z szacunkiem, lubili spędzać ze sobą czas.

 

Wiadomo, że w pewnym wieku rówieśnicy stają się ważniejsi. Rodzice są największym autorytetem w oczach dziecka tylko w najwcześniejszym etapie życia – do ok. 10 lat. Potem jest to trener, starszy kolega, idol..

 

Zastanów się, jakie słowa i teksty wyrzucasz z siebie podczas kłótni, w nerwach, złości?

Jak wyrażasz miłość? W emocjach tracimy kontrolę nad świadomością i podświadomość i nasze programy z dzieciństwa łatwiej dochodzą do głosu.

 

A potem rodzic zły na siebie, ma wyrzuty sumienia, bo wie że powinien zareagować inaczej.. ale już się wydarzyło.. i jak tu zmienić tak silne nawyki?

 

Jeżeli chcę, żeby moja nastoletnia niedługo córka, chciała rozmawiać o swoich problemach ze mną, a nie tylko z koleżankami i kolegami, to muszę zdobyć jej zaufanie już teraz.

 

A ona musi wiedzieć, że cokolwiek się nie wydarzy, czegokolwiek nie przeskrobie, zawsze może przyjść, wypłakać się w domu i kara jej nie spotka.

 

Miłość bez warunków, pomimo wszystko i w każdych okolicznościach -> to jest jedyny sposób na zbudowanie zdrowej relacji na całe życie.

 

Łatwo powiedzieć.. gorzej zrobić…???

 

Wszystko to są umiejętności, których się można nauczyć. A powtarzanie ich z czasem wyrobi nam nowy nawyk.

 

Nasze nowe nawyki są jak mięśnie, im dłużej je ćwiczymy – tym bardziej się wzmacniają.

 

Od czego zacząć???

 

3 x Z -> Zrozum, Zaakceptuj, Zakomunikuj

 

Przede wszystkim zrozum -> zrozumienie to klucz do rozwiązania każdego problemu.

 

W emocjach trudno wczuć się w rolę drugiej strony. Zwłaszcza w złości, gdy podważane jest moje zdanie.

Jednak gdy emocje ochłoną, zastanów się, skąd bierze się zachowanie dziecka. Jakie emocje nim targają.

 

Zaakceptuj -> nie ma złych emocji, każde emocje są nieodłączną częścią życia. Dziecko musi poczuć, że to, że czuje złość, lęk czy smutek, to normalne. Pomoże mu się to uspokoić i w przyszłości samemu radzić sobie z tymi emocjami.

Być może w dzieciństwie słyszałeś teksty typu: “Przestań płakać, nic się nie stało!”

Może nauczyłaś się, że złość to oznaka słabości, albo śmieszności..

Tłumienie w sobie negatywnych emocji jest niezdrowe z wielu względów – to temat na osobną lekcję.

 

Zakomunikuj -> dziecko musi słyszeć od nas pełną akceptację. Czuć to “na własnej skórze”.

Gdy dziecko przyjdzie z płaczem, wybuchnie krzykiem albo wpadnie w histerię – nazwij te uczucia:

  • Widzę, że jesteś nieźle wkurzony / smutny / jest ci przykro, coś się wydarzyło nieprzyjemnego w szkole?

 

  • Jak ktoś oskarży nas o to czego nie zrobiliśmy, to może nam się zrobić naprawdę przykro.

 

Skąd mam wiedzieć co czuje moje dziecko i jak z nim rozmawiać, tak żeby chciało do mnie mówić?

Wszystkiego można się nauczyć. Nie trzeba wymyślać koła na nowo. Są sposoby, opisane w książkach, sprawdzone w praktyce, z których korzystamy od lat.

Dla nas na początku te metody, wydawały się dziwne, jednak z czasem weszły nam w nawyk i teraz są całkowicie naturalne.